Projekty specjalne

3 sekundy i było po wszystkim. Generał nie zostawia złudzeń

01 grudnia
701
3milion

- NATO nie ma takiego systemu obrony powietrznej, który zatrzymałby pocisk, spadający na naszym terytorium. Wszystko działo się przez 2-3 sekundy. A pocisk S-300 porusza się z ogromnymi prędkościami. To nie działa jak w "Gwiezdnych Wojnach" - mówi w rozmowie z Wirtualną Polska gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych.

Sylwester Ruszkiewicz, Wirtualna Polska: Pojawiły się głosy, że do eksplozji w Przewodowie by nie doszło, gdyby NATO wprowadziło przy granicy z zachodnią Ukrainą strefę zakazu lotów i używania amunicji przeciwlotniczej, zarówno dla Ukraińców, jak i dla Federacji Rosyjskiej. W pana opinii faktycznie była tak możliwość?

Gen. Tomasz Drewniak: Trzymajmy się jednak faktów. Po pierwsze, NATO od początku nie było stroną konfliktu. Po drugie, jeśli Sojusz miałby zamknąć strefę, to musiałby mieć adekwatne siły zgromadzone przy granicy polsko-ukraińskiej, by wymusić jej zamknięcie. Sama deklaracja, bez realnego kontrolowania, jest jedynie pustą deklaracją.

Odkryto głównego wroga cukrzycy. Cukier spada do 4 mmol/l
19 sie
575
2milion

Być może argumentem przemawiającym za ustanowieniem takiej strefy było jednak wydarzenie w Przewodowie, przy granicy z Ukrainą?

Dlatego Sojusz musi usiąść do konsultacji na podstawie artykułu 4 i ewentualnie przedstawić kilka wariantów wzmocnienia bezpieczeństwa na granicy z Ukrainą. Nie mówię, że wprowadzenie takiej strefy jest całkowicie niemożliwe. Jednak do tej pory nie było politycznej zgody, żeby to zrobić. Tak jak powiedziałem, sama deklaracja – niepoparta siłą, która jest w stanie to kontrolować – jest nic niewarta. NATO musiałoby "przebazować" samoloty, dopasować lotniska, systemy rakietowe itd. I wprowadzić je na teren Ukrainy. Dodatkowo patrole samolotów NATO musiałyby się odbywać już bezpośrednio nad Ukrainą, co oznaczałoby, że Sojusz stałby się częścią konfliktu. A jak wiemy, NATO od początku deklaruje, że nie jest i nie będzie stroną konfliktu. Musiałoby się to radykalnie zmienić. Nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko.

Czy w związku z wtorkową eksplozją na terenie Polski, skuteczniejszym rozwiązaniem będzie wzmocnienie NATO-wskiego systemu obrony powietrznej na granicy z Ukrainą, by eliminować ewentualnej kolejne podobne sytuacje?

Nie oszukujmy się, NATO nie ma takiego systemu, który by zapobiegł podobnej sytuacji. Pocisk rakietowy przebywał na naszym terytorium ok. 2-3 sekund i od razu spadł. System nie zareaguje jedynie na moment upadku pocisku. Nieoficjalnie, mówi się, że był to pocisk S-300. Jeśli się to potwierdzi, jest to broń poruszająca się z ogromnymi prędkościami. Nawet śledząc lot pocisku na terytorium Ukrainy, nasza reakcja zajmuje więcej czasu. Musimy dać komendę na strzał, musi uruchomić się proces startowy, musi odpalić silnik. To nie są 2-3 sekundy. To nie działa jak w "Gwiezdnych Wojnach".

Kilka kropli dziennie zredukuje szumy i przywróci SŁUCH! Poznaj tą dom
19 sie
891
4milion

Tym bardziej że na dzisiejszej konferencji prasowej szef Sojuszu Jens Stoltenberg przyznał, że systemy obrony przeciwrakietowej umieszczone przy granicy z Ukrainą są defensywne i obronne, a nie ofensywne.

Pełna zgoda. Podkreślmy jednak jedną ważną rzecz. Oczywiście, że jeżeli był to ukraiński pocisk – a wszystkie znaki na ziemi i niebie na to wskazują - to jest źle. Ale Ukraińcy nie strzelali sobie na wiwat w kierunku Polski, ale żeby zestrzelić rosyjską rakietę. Może popełnili błąd, może coś się wymknęło spod kontroli, ale inicjatorem całej akcji były rosyjskie pociski, które terroryzują Ukrainę. Sprawczość w tej sprawie jest tylko i wyłącznie rosyjska.

Jakie więc teraz działania powinno podejmować NATO i Polska, żeby nie dopuścić w przyszłości do podobnych sytuacji?

Na pewno trzeba ściślej współpracować z Ukrainą w zakresie informacji wywiadowczych, m.in. tego, co widzą ukraińskie radary i systemy przeciwlotnicze. Tak, byśmy mogli być wcześniej uprzedzeni o zdarzeniach, które dzieją się za naszą wschodnią granicą. I ustalić sektory, w ramach których Ukraina nie prowadzi ognia w kierunku naszej granicy. Pocisk, który eksplodował w Polsce, prawdopodobnie leciał z Lwowa na północ, czyli równolegle do naszej granicy. Większa współpraca w tym zakresie mogłaby spowodować, że można byłoby uniknąć podobnych zdarzeń.

Żylaki zniknęły bez operacji. Sprawdzona domowa metoda!
19 sie
144
720tysiąc

Nie możemy wykluczyć jednak dalszego ryzyka analogicznych sytuacji? Także prowokacji z rosyjskiej strony.

Rosjanie cały czas prowokują w różnych miejscach i  w różnych sytuacjach. Nie sądzę jednak, by posunęli się do tego, by ich rakieta w zamierzony sposób spadła na terytorium Polski. Byłyby to wówczas bardzo poważny powód do tego, by Sojusz włączył się do konfliktu. NATO poczułoby się fizycznie zaatakowane i musiałoby odpowiedzieć. Myślę, że Putin mimo całego swojego szaleństwa, które uprawia, jednak nie przekroczy tej czerwonej linii. Byłby to jego koniec i Rosji.




Projekty specjalne

3 sekundy i było po wszystkim. Generał nie zostawia złudzeń

01 grudnia
701
3milion

- NATO nie ma takiego systemu obrony powietrznej, który zatrzymałby pocisk, spadający na naszym terytorium. Wszystko działo się przez 2-3 sekundy. A pocisk S-300 porusza się z ogromnymi prędkościami. To nie działa jak w "Gwiezdnych Wojnach" - mówi w rozmowie z Wirtualną Polska gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych.

Sylwester Ruszkiewicz, Wirtualna Polska: Pojawiły się głosy, że do eksplozji w Przewodowie by nie doszło, gdyby NATO wprowadziło przy granicy z zachodnią Ukrainą strefę zakazu lotów i używania amunicji przeciwlotniczej, zarówno dla Ukraińców, jak i dla Federacji Rosyjskiej. W pana opinii faktycznie była tak możliwość?

Gen. Tomasz Drewniak: Trzymajmy się jednak faktów. Po pierwsze, NATO od początku nie było stroną konfliktu. Po drugie, jeśli Sojusz miałby zamknąć strefę, to musiałby mieć adekwatne siły zgromadzone przy granicy polsko-ukraińskiej, by wymusić jej zamknięcie. Sama deklaracja, bez realnego kontrolowania, jest jedynie pustą deklaracją.

Odkryto głównego wroga cukrzycy. Cukier spada do 4 mmol/l
19 sie
575
2milion

Być może argumentem przemawiającym za ustanowieniem takiej strefy było jednak wydarzenie w Przewodowie, przy granicy z Ukrainą?

Dlatego Sojusz musi usiąść do konsultacji na podstawie artykułu 4 i ewentualnie przedstawić kilka wariantów wzmocnienia bezpieczeństwa na granicy z Ukrainą. Nie mówię, że wprowadzenie takiej strefy jest całkowicie niemożliwe. Jednak do tej pory nie było politycznej zgody, żeby to zrobić. Tak jak powiedziałem, sama deklaracja – niepoparta siłą, która jest w stanie to kontrolować – jest nic niewarta. NATO musiałoby "przebazować" samoloty, dopasować lotniska, systemy rakietowe itd. I wprowadzić je na teren Ukrainy. Dodatkowo patrole samolotów NATO musiałyby się odbywać już bezpośrednio nad Ukrainą, co oznaczałoby, że Sojusz stałby się częścią konfliktu. A jak wiemy, NATO od początku deklaruje, że nie jest i nie będzie stroną konfliktu. Musiałoby się to radykalnie zmienić. Nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko.

Czy w związku z wtorkową eksplozją na terenie Polski, skuteczniejszym rozwiązaniem będzie wzmocnienie NATO-wskiego systemu obrony powietrznej na granicy z Ukrainą, by eliminować ewentualnej kolejne podobne sytuacje?

Nie oszukujmy się, NATO nie ma takiego systemu, który by zapobiegł podobnej sytuacji. Pocisk rakietowy przebywał na naszym terytorium ok. 2-3 sekund i od razu spadł. System nie zareaguje jedynie na moment upadku pocisku. Nieoficjalnie, mówi się, że był to pocisk S-300. Jeśli się to potwierdzi, jest to broń poruszająca się z ogromnymi prędkościami. Nawet śledząc lot pocisku na terytorium Ukrainy, nasza reakcja zajmuje więcej czasu. Musimy dać komendę na strzał, musi uruchomić się proces startowy, musi odpalić silnik. To nie są 2-3 sekundy. To nie działa jak w "Gwiezdnych Wojnach".

Kilka kropli dziennie zredukuje szumy i przywróci SŁUCH! Poznaj tą dom
19 sie
891
4milion

Tym bardziej że na dzisiejszej konferencji prasowej szef Sojuszu Jens Stoltenberg przyznał, że systemy obrony przeciwrakietowej umieszczone przy granicy z Ukrainą są defensywne i obronne, a nie ofensywne.

Pełna zgoda. Podkreślmy jednak jedną ważną rzecz. Oczywiście, że jeżeli był to ukraiński pocisk – a wszystkie znaki na ziemi i niebie na to wskazują - to jest źle. Ale Ukraińcy nie strzelali sobie na wiwat w kierunku Polski, ale żeby zestrzelić rosyjską rakietę. Może popełnili błąd, może coś się wymknęło spod kontroli, ale inicjatorem całej akcji były rosyjskie pociski, które terroryzują Ukrainę. Sprawczość w tej sprawie jest tylko i wyłącznie rosyjska.

Jakie więc teraz działania powinno podejmować NATO i Polska, żeby nie dopuścić w przyszłości do podobnych sytuacji?

Na pewno trzeba ściślej współpracować z Ukrainą w zakresie informacji wywiadowczych, m.in. tego, co widzą ukraińskie radary i systemy przeciwlotnicze. Tak, byśmy mogli być wcześniej uprzedzeni o zdarzeniach, które dzieją się za naszą wschodnią granicą. I ustalić sektory, w ramach których Ukraina nie prowadzi ognia w kierunku naszej granicy. Pocisk, który eksplodował w Polsce, prawdopodobnie leciał z Lwowa na północ, czyli równolegle do naszej granicy. Większa współpraca w tym zakresie mogłaby spowodować, że można byłoby uniknąć podobnych zdarzeń.

Żylaki zniknęły bez operacji. Sprawdzona domowa metoda!
19 sie
144
720tysiąc

Nie możemy wykluczyć jednak dalszego ryzyka analogicznych sytuacji? Także prowokacji z rosyjskiej strony.

Rosjanie cały czas prowokują w różnych miejscach i  w różnych sytuacjach. Nie sądzę jednak, by posunęli się do tego, by ich rakieta w zamierzony sposób spadła na terytorium Polski. Byłyby to wówczas bardzo poważny powód do tego, by Sojusz włączył się do konfliktu. NATO poczułoby się fizycznie zaatakowane i musiałoby odpowiedzieć. Myślę, że Putin mimo całego swojego szaleństwa, które uprawia, jednak nie przekroczy tej czerwonej linii. Byłby to jego koniec i Rosji.

👉 Zalecamy
Wszystkie nowości